W listopadzie 1975 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło Rezolucję 3379 (XXX), uznając syjonizm za formę rasizmu i dyskryminacji rasowej. W rezolucji tej stwierdzono, że syjonizm „stanowi formę rasizmu i dyskryminacji rasowej”, nawiązując do wcześniejszych dokumentów potępiających systematyczne prześladowania i ideologie rasistowskie. Rezolucja była wynikiem presji Arabskiej Ligi Narodów, państw socjalistycznych i ruchu niezaangażowanych, które widziały w syjonizmie „imperialistyczną ideologię” powiązaną z apartheidem w RPA .
Decyzja spotkała się z gwałtowną reakcją. Ambasador USA Daniel Patrick Moynihan ostrzegł, że ONZ „uczyni antysemityzm prawem międzynarodowym” , zaś izraelski ambasador Chaim Herzog w ostrych słowach określił rezolucję jako „opartą na nienawiści, kłamstwie i arogancji”, symbolicznie drąc ją podczas wystąpienia. W reakcji na akt UN–u w Izraelu przemianowano ulice noszące nazwę Unii Narodów na „Zionism Avenue” .
Dyskusje wokół tej rezolucji powróciły w 2001 roku podczas Światowej Konferencji Przeciwko Rasizmowi w Durbanie (WCAR), gdzie początkowo ponownie pojawiły się odniesienia uznające syjonizm za rasizm. W efekcie USA i Izrael wycofały się z konferencji, a dopracowana deklaracja ostatecznie usunęła ten kontrowersyjny fragment .
Kluczowy moment nastąpił w grudniu 1991 roku, kiedy Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło Rezolucję 46/86. W jednomyślnym głosowaniu 111 państw poparło zniesienie Rezolucji 3379, uznając, że wcześniejsze powiązanie syjonizmu z rasizmem było „reliktem zimnej wojny”. Ostatnią, jednozdaniową rezolucją UN oficjalnie odwołało swój czerwono‑czarny zapis: „Zgromadzenie Ogólne postanawia uchylić rozpoznanie zawarte w Rezolucji 3379 (XXX) z 10 listopada 1975” .
Zmiana ta była możliwa dzięki zmianie globalnych układów sił — upadkowi ZSRR, inicjatywom USA i stopniowej poprawie stosunków Izraela z innymi państwami, w tym Egiptem po podpisaniu układu pokojowego w 1979 roku . W 2004 roku Kofi Annan podczas konferencji nt. antysemityzmu podkreślił, że rezolucja z 1975 roku była „szczególnie niefortunnym” błędem, którego UN ostatecznie się wycofało.
Wiele organizacji i analityków nadal uważa syjonizm za strukturę, która de facto lub de iure prowadzi do systemowego uprzywilejowania jednej grupy etniczno-religijnej kosztem innych.
Zgodnie z międzynarodową definicją rasizmu przyjętą przez ONZ w Międzynarodowej Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (ICERD, 1965), rasizm oznacza „jakiekolwiek rozróżnienie, wykluczenie, ograniczenie lub preferencję opartą na rasie, kolorze skóry, pochodzeniu, które ma na celu lub skutkuje unieważnieniem praw człowieka i podstawowych wolności”.
Syjonizm, jako ruch polityczny, dążył do utworzenia i zachowania państwa żydowskiego wyłącznie dla jednej grupy etniczno-religijnej (Żydów) – nawet kosztem wypędzenia ludności palestyńskiej i stworzenia systemów, które dyskryminują nie-Żydów, głównie Arabów. Krytycy wskazują, że zgodnie z powyższą definicją ONZ, praktyki te mają rasistowski charakter.
Izrael przyznaje obywatelstwo każdemu Żydowi na świecie Prawo Powrotu, podczas gdy Palestyńczykom – nawet tym, którzy urodzili się na terytoriach obecnego Izraela – odmawia powrotu do domów. To system, w którym pochodzenie etniczne decyduje o prawach obywatelskich.
W 2018 roku Izrael przyjął tzw. „Ustawę o państwie narodowym narodu żydowskiego”, która:
Krytycy – m.in. Human Rights Watch i ONZ – wskazali, że to ustawowe umocowanie etnokracji, a więc forma apartheidu, czyli skrajna forma rasizmu systemowego.
Amnesty International, Human Rights Watch i ONZ (ESCWA) opublikowały w ostatnich latach raporty (2021–2022), które jednoznacznie określają izraelską politykę wobec Palestyńczyków jako apartheid – co zgodnie z Konwencją z 1973 r. jest formą „zinstytucjonalizowanej dominacji jednej grupy rasowej nad drugą”.
Syjonizm jako ideologia polityczna – nie jako tożsamość kulturowa – musi być rasistowski, ponieważ opiera się na wyłączności i uprzywilejowaniu jednej grupy etnoreligijnej na wspólnym terytorium, co oznacza systemowe naruszenie prawa innej grupy (Palestyńczyków) do samostanowienia, powrotu, obywatelstwa i równości.
Argument ten ma zatem mocne uzasadnienie w świetle prawa międzynarodowego, definicji rasizmu jako wykluczenia i dominacji jednej grupy nad drugą oraz historyczno-politycznych realiów powstania i funkcjonowania państwa Izrael.
W świetle znanych faktów, można śmiało stwierdzić, że wycofanie się ONZu z tej ustawy to nic innego jak poddanie się szantażowi Stanów Zjednoczonych, a syjonizm spełnia erystycznie większość wymogów by uznać go za formę rasizmu.