Ari Ben-Menashe (urodzony 4 grudnia 1951 roku w Teheranie) to irańsko-izraelsko-kanadyjski biznesmen, konsultant ds. bezpieczeństwa, handlarz bronią oraz były pracownik izraelskiego Wywiadu Wojskowego (Military Intelligence Directorate, Aman). Urodził się w Teheranie, w rodzinie irackich Żydów, którzy przenieśli się tam z Bagdadu.
Jako nastolatek wyemigrował do Izraela, gdzie odbył obowiązkową służbę wojskową w Siłach Obronnych Izraela (IDF). Po służbie wojskowej, w 1977 roku, rozpoczął pracę w Amanie, gdzie służył jako cywilny kontraktor do 1987 roku. Jego początkowa rola miała polegać na pracy jako tłumacz, dzięki jego znajomości farsi, arabskiego, angielskiego i hebrajskiego.
Po opuszczeniu służby rządowej pod koniec lat 80. Ben-Menashe przeniósł się do Kanady, uzyskał obywatelstwo i założył firmę lobbingową i konsultingową Dickens & Madson Canada Inc. z siedzibą w Montrealu. Jego kariera skoncentrowała się na pośrednictwie w międzynarodowym handlu bronią i operacjach wpływu politycznego.
Reprezentował kontrowersyjnych klientów, w tym wojskową juntę w Birmie (Myanmar), reżim Roberta Mugabe w Zimbabwe oraz Sudańską Tymczasową Radę Wojskową. Pomimo kontrowersji, elementy jego rewelacji, zwłaszcza dotyczące sieci handlu bronią, znalazły potwierdzenie w odtajnionych dokumentach i niezależnych śledztwach dotyczących tajnych działań USA i Izraela w latach 80.
Powiązania Ben-Menashe z Izraelem wykraczają daleko poza jego służbę w Amanie, choć jego faktyczny status w wywiadzie budzi spory. Oficjalne oświadczenia Izraela oraz amerykańskie akta sądowe z lat 1989-1990 charakteryzowały jego rolę w Amanie jako ograniczoną do pracy tłumaczeniowej, a nie operacyjnej. Sam Ben-Menashe twierdził jednak, że był zaangażowany w działalność na wyższym szczeblu. W latach 80. brał udział w tajnym kanale, zatwierdzonym przez USA, dostarczającym izraelską broń do Iranu podczas wojny iracko-irańskiej.
W 1989 roku został aresztowany w USA pod zarzutem próby sprzedaży Iranowi trzech izraelskich samolotów transportowych C-130, ale został uniewinniony. Obrona z powodzeniem argumentowała, że działał jako izraelski agent wywiadu, wykonując dyrektywy ówczesnego premiera Icchaka Szamira. Ben-Menashe jest autorem książki Profits of War: Inside the Secret U.S.-Israeli Arms Network (1992), w której szczegółowo opisał swój rzekomy udział w tajnych operacjach zbrojeniowych, w tym w aferze Iran-Contras. Ponadto, Ben-Menashe rozszerzył swoją narrację o oskarżenia dotyczące powiązań Jeffreya Epsteina z izraelskimi operacjami wywiadowczymi, w tym o szantażu powiązanym z Mossadem, w tym z udziałem Roberta Maxwella.
Ari Ben-Menashe jest głównym źródłem twierdzeń, że Jeffrey Epstein i Ghislaine Maxwell prowadzili operację szantażu typu honeypot na zlecenie Mossadu, używając nieletnich dziewcząt do kompromitowania wpływowych postaci na całym świecie. Według Ben-Menashe, schemat ten nie był jedynie osobistą dewiacją, ale celową taktyką wywiadowczą mającą na celu wykorzystanie skompromitowanych celów do realizacji interesów Izraela.
Ben-Menashe twierdzi, że Robert Maxwell, ojciec Ghislaine, którego opisał jako szpiega izraelskiego, wprowadził Epsteina i Maxwell w sieci Mossadu w latach 80.. Ben-Menashe twierdził, że Epstein i Maxwell zajmowali się szantażowaniem ludzi, np. robiąc zdjęcia politykom obcującym z czternastoletnimi dziewczętami. Uważa on, że ta działalność, polegająca na wykorzystywaniu seksualnym i finansowym, była przedłużeniem ugruntowanych praktyk szantażu Mossadu.
Poniższe fragmenty pochodzą z wywiadu, w którym Ari Ben-Menashe opowiada o roli Epsteina jako narzędzia Mossadu do wywierania nacisku na rząd USA, zwłaszcza w kontekście sytuacji w Gazie.
"Z całą pewnością wierzę, że Izraelczycy upewniają się, że Amerykanie nie powstrzymają ich od zabijania w Gazie. Wierzę, że amerykański rząd jest w pewnym sensie uwięziony przez Izraelczyków, a Jeffrey Epstein jest jednym z ich narzędzi do uwięzienia ich. Epstein w pewnym sensie, przypuszczalnie używany jako narzędzie przez Izraelczyków, pomógł zmienić bieg historii w tym regionie. Uwięzili oni wielu prezydentów USA, używając Jeffreya Epsteina. I nie chodziło tylko o seks; chodziło też o kwestię pieniędzy. Skąd te pieniądze pochodziły? To jest kwestia powiązań finansowych, różnych osobistości... otrzymujących pieniądze od miliarderów Żydów, którzy współpracowali z rządem Izraela w Stanach Zjednoczonych."
"Podam panu przykład: Prezydent Bill Clinton i Ehud Barak [były premier Izraela] spotkali się z Arafatem w latach 90. i nie doszło do porozumienia. Powodem był Epstein – byli szantażowani przez Epsteina. Ehud Barak również był przyjacielem Epsteina, ale był także szantażowany przez izraelską prawicę, i zatrzymali oni porozumienie z Arafatem. Byli o krok od osiągnięcia porozumienia w sprawie rozwiązania dwupaństwowego, ale zostało to powstrzymane z powodu Epsteina.
Uważam, że Donald Trump naprawdę chce zaprowadzić pokój na Bliskim Wschodzie. [...] Był zdeterminowany, by zawrzeć porozumienie pokojowe z Irańczykami i zamierzał włączyć Syrię do Porozumień Abrahama, ale wszystko utknęło z powodu Gazy. Wierzę, że Izraelczycy trzymają amerykański rząd w niewoli z powodu tego, co działo się i dzieje z Epsteinem."
"Wszystko, co mówi Trump, jest przypuszczalnie skalibrowane. [...] Myślę, że Izraelczycy go powstrzymują [przed zakończeniem wojny], a nie to, że on chce kontynuować tę wojnę czy ludobójstwo. Wierzę, że jeśli Trump przestanie się bać Izraelczyków, może zakończyć ludobójstwo w Gazie natychmiast."
Ben-Menashe spekuluje, że Rupert Murdoch, którego pierwszą gazetę rzekomo sfinansowali Izraelczycy, obecnie "odpłaca się Izraelczykom", używając swojej gazety (Wall Street Journal) przeciwko Trumpowi. Uważa, że potęga Murdocha w mediach przewyższa wpływy Trumpa w kwestii sabotowania planów pokojowych na Bliskim Wschodzie.
"Oczywiście, że tak. I wierzę, wierzę, że będzie więcej wychodzić za pośrednictwem Ruperta Murdocha. Wierzę, że wyjdzie więcej. I gdybym był Trumpem, naprawdę parłbym do przodu z porozumieniem pokojowym w Gazie i ostrzegłbym Izraelczyków, żeby przestali. I jeśli musi, poprosiłbym go o wysłanie wojsk do Gazy, gdybym był na jego miejscu, aby powstrzymać walki, lub upewnić się, że Egipcjanie i Saudyjczycy wysłali wojska do Gazy"
Zapytany o to, dlaczego Epstein wrócił do USA w 2019 roku, Ben-Menashe sugeruje, że administracja USA jest "bardzo zdezorientowana co do tego, co mają Izraelczycy". Wierzy, że akta Epsteina, zawierające nagrania z kompromitującym materiałem, są w posiadaniu kogoś, kto "nadal może pociągać za sznurki", a dopóki te taśmy nie ujrzą światła dziennego, każde potężne nazwisko z listy Epsteina pozostaje podatne na szantaż.
"Wierzę, że są zdezorientowani i tak naprawdę nie wiedzą, co mają Izraelczycy. I mam pytanie, które zawsze zadaję: dlaczego Epstein wrócił do Stanów Zjednoczonych w 2019 roku, kiedy wiedział, że ma kłopoty, a Donald Trump był prezydentem Stanów Zjednoczonych w tym czasie, tak przy okazji?. Uważam, że administracja jest bardzo zdezorientowana co do tego, co zrobił Jeffrey Epstein, i nie wie, w którym kierunku ma iść. Nie bronię ich, po prostu mówię, że po prostu nie wiedzą, gdzie się zwrócić. To trudna pozycja dla prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie mówię, że jest dobrym facetem czy złym facetem, po prostu mówię, że jest w bardzo trudnej sytuacji, biorąc pod uwagę potęgę jednej osoby"
"Nie. Wierzę, że on [Trump] może zakończyć ludobójstwo teraz, jeśli po prostu przestanie bać się Izraelczyków. Co powiedzą o nim? Ile dziewcząt wykorzystał? Ile miliardów dolarów wziął? Niech mówią, co chcą. Powinien zatrzymać ludobójstwo. Niech robią, co chcą. Moralność powinna przejąć kontrolę. Zachęcam go do natychmiastowego zatrzymania ludobójstwa, za wszelką cenę"