Yossi Cohen, znany również jako Yosef "Yossi" Meir Cohen, to izraelski oficer wywiadu, który pełnił funkcję dyrektora Mossadu, izraelskiej agencji wywiadu narodowego, od 5 stycznia 2016 roku do 1 czerwca 2021 roku. Cohen udzielił wywiadu podcastowi The Brink, który opublikowano w październiku 2025 roku.
Urodzony w Jerozolimie w 1961 roku, pochodzi z syjonistycznej rodziny. W młodości służył w Siłach Obronnych Izraela (IDF), ochotniczo wstępując do 35. Brygady Spadochroniarzy. Do Mossadu dołączył w wieku dwudziestu kilku lat, po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej. Cohen specjalizował się w operacjach wywiadu osobowego (HUMINT), rekrutując i prowadząc agentów na obcych terytoriach. W latach 2011–2013 pełnił funkcję zastępcy dyrektora Mossadu, a następnie doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego premiera Benjamina Netanjahu.
Podczas swojej kadencji jako szef Mossadu nadzorował spektakularne operacje, takie jak brawurowa kradzież irańskiego archiwum nuklearnego w 2018 roku oraz negocjował Porozumienia Abrahama. Cohen, określany jako jeden z najbliższych współpracowników Netanjahu, jest znany z promowania bardziej asertywnej i technologicznie zaawansowanej postawy w Mossadzie. Po przejściu na emeryturę Cohen zasygnalizował swoje zamiary wejścia do polityki i kandydowania na premiera Izraela w przyszłości.
W wywiadzie dla The Brink Cohen dokonał "oszałamiającej rewelacji" dotyczącej prawdziwego zasięgu globalnych operacji inwigilacyjnych Mossadu, które obejmują rozmieszczenie sprzętu z bombami pułapkowymi i sprzętu szpiegowskiego. Zastrzegł, że jego koncepcja dotyczy "nie tylko sprzętu z bombami pułapkowymi, ale sprzętu manipulowanego" (manipulated equipment). Na pytanie o skalę operacji, Cohen odpowiedział z absolutną pewnością, że tylko on zna jej prawdziwy zasięg: "Wiesz, ile sprzętu, mam na myśli sprzętu potraktowanego, mamy w tych krajach? Ty nie możesz. Ty nie wiesz. Ja wiem". Następnie ujawnił, że ten manipulowany sprzęt jest rozpowszechniony "we wszystkich krajach, jakie jesteś w stanie sobie wyobrazić".
Cohen twierdzi, że to on osobiście wynalazł tę strategię w latach 2002–2004. Opisał ją jako "metodę pagera" i "metodę manipulowanego sprzętu". Głównym strategicznym celem tej metody jest ominięcie tradycyjnych barier poprzez wkroczenie w łańcuch dostaw wroga. Cohen stwierdził: "Jeśli wiem, że Iran, lub inne kraje, lub inne organizacje, kupują coś, mogę stać się częścią ich łańcucha dostaw, zrobię to".
Potwierdził, że koncepcja ta była używana już wcześniej, m.in. w Drugiej Wojnie Libańskiej w 2006 roku. Rozwój tej metody wymagał ścisłej współpracy z szefem działu technologicznego w Mossadzie, którego nazwał "swoim najlepszym partnerem".
Centralna dla tej metody jest idea wklinowania się w logistykę wroga. Mossad celuje w punkty zakupu, aby wmontować materiał wybuchowy (do 3 gramów w pagerach Hezbollahu) wraz z płytką drukowaną, która może zdalnie odebrać kod i aktywować detonację.
Ta technika jest niewykrywalna dla standardowych skanerów. Używanie pagerów przez Hezbollah wynikało z ich niskiej technologii, która w przeciwieństwie do telefonów komórkowych, pozwala unikać śledzenia lokalizacji. Hezbollah nie spodziewał się, że sam sprzęt może stać się bronią.
Głośna operacja z września 2024 roku przeciwko Hezbollahowi w Libanie, w której tysiące pagerów i krótkofalówek eksplodowały jednocześnie, zabijając co najmniej 26 osób i raniąc tysiące niewinnych cywili, jest tylko jednym elementem znacznie szerszego, systematycznego rozmieszczenia tych urządzeń.
Pagerami były urządzenia model AR-924, produkowane przez firmę Gold Apollo z Tajwanu (lub firmę BAC Consulting na Węgrzech pod tą marką), i zostały zmodyfikowane przez izraelskie służby wywiadowcze na poziomie produkcji. Eksperci widzą tę operację jako największą porażkę kontrwywiadowczą Hezbollahu od dziesięcioleci.
Cohen ujawnił, że nie ma już granicy między szpiegostwem wojskowym a technologią konsumencką. Netanjahu odniósł się do chipsetów Snapdragon – produkowanych przez izraelskie spółki zależne, które integrują się bezpośrednio z procesorami pasma podstawowego, zapewniając im uprzywilejowany dostęp do całej komunikacji.
Nie chodzi tu tylko o Liban czy Hezbollah. Cohen powiedział: „we wszystkich krajach, jakie można sobie wyobrazić”. Zastanów się, co to oznacza dla ambasad, dziennikarzy, dysydentów, dyplomatów lub każdego, kto kiedykolwiek kupił „izraelskie rozwiązania w zakresie cyberbezpieczeństwa”.
Jeśli pagery mogą zostać zdetonowane, to samo dotyczy smartfonów. Jeśli walkie-talkie można przekształcić w bombę, to każde podłączone urządzenie można przekształcić w punkt nasłuchowy lub broń. Od skandalu związanego z oprogramowaniem szpiegowskim Pegasus po eksplozje libańskich pagerów w 2024 r. izraelski wywiad wykazał już wolę i zdolność do wykorzystania infrastruktury cyfrowej jako broni.
Cohen właśnie uczynił to oficjalną polityką. Jeśli państwo może zdalnie zdetonować pager w Bejrucie, może również manipulować smartfonem w Paryżu, routerem w Waszyngtonie lub samochodem w Moskwie. Konsekwencje moralne i prawne są ogromne. Każdy producent elektroniki, operator telekomunikacyjny i rządowa agencja zamówień publicznych musi teraz założyć, że każdy importowany system może być zagrożony od samego początku.
Benjamin Netanjahu stanął kiedyś przed członkami Kongresu Stanów Zjednoczonych i powiedział im, pół żartem, pół triumfalnie:
„Macie telefony komórkowe? Trzymacie w rękach kawałek Izraela”.
W tamtym czasie miało to być wyrazem narodowej dumy i dowodem, że izraelska pomysłowość napędza urządzenia, które nosimy wszędzie ze sobą. Jednak dzisiaj, w świetle wyznania Cohena, słowa Netanjahu brzmią przerażająco. Jeśli smartfony w naszych kieszeniach są „częścią Izraela”, to tak samo jest z ich słabościami.
Podobnie jak ukryte obwody, tylne furtki w oprogramowaniu sprzętowym, trasy danych zasilające kanały wywiadowcze w Tel Awiwie. Nie chodzi więc o to, czy Mossad nas szpieguje. Pytanie brzmi: ile sprzętu, z którego korzystamy na co dzień, już należy do nich?
Mossad twierdzi, że podłożyli bomby i podsłuchy w urządzeniach elektronicznych w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Hiszpanii, w każdym zachodnim reżimie, który podporządkowali sobie, gotowi zrobić z nim, co im się żywnie podoba. Żadne zachodnie media nie wspominają o tym otwartym przyznaniu się, bo wszystko jest ich własnością.